W końcu, po baaaaaaaaardzo długiej przerwie, umowiłam się na tzw. Sesję TFP z
Martyną. Wizaż zgodziła się zrobić
Lila (właśnie – pewnie z powodu później pory i zmęczenia – pomyliłam się i zaczęłam zdanie od „Lilaż” kontaminując słowo „wizaż” i „Lila”, co chyba generalnie wypadło bardzo ciekawie, szczególnie w kontekście mojej ulubionej wizażystki :) ). Już wcześniej wymyslilam, aby Lila zrobila make up w tonacji błękitnej, co Lila potwierdzila fachową opinią, że będzie jej w tym very good :) Martyna ma alabastrową gładką skórę. Zaplanowałam zrobić parę motywów z niebieskimi rekwizytami (makijaż, kwiatuch, biżuteria, książka, Lila przyniosła piórka), oczywiście w stylu portretowym. Pożyczyłam czarną satynę. Przestudiowałam także pod kątem oświetlenia pożyczoną książkę nt. Fotografowania bielizny i spodobał mi się jeden motyw z leżącą modelką (dłonie były ułożone w fantastyczny sposób), światłem padającym z tyłu z okna i światłem rozproszonym przednim. W książki była użyta lampa z dyfuzorem, czego ja oczywiście nie posiadam i użyłam zwykłej blendy, nota bene własnoręcznie wykonanej z kartonu i folii aluminiowej. Trzeba sobie radzić w życiu. Sesja przebiegała w przemiłej atmosferze, Lila pojechała z makijażem, a Martyna z pozowaniem :) Na chwile obecną obrobiłam tylko 3 zdjęcia. Po raz pierwszy napotkałam przeszkodę techniczną nie do przeskoczenia, sprzęt po raz pierwszy mnie ograniczył. Zawsze starałam się nie myśleć w takich kategoriach, ale tym razem się nie udało. Większosc zdjęć wyszła zaszumionych z powodu niedostatecznego oświetlenia / 50-tki która nie ostrzy na nieskończoność / kita który jest ciemny. Nie wszystko naraz – wystarczyłaby jedna rzecz z trzech powyższych, aby zdjęcia wyszły ekstra, bowiem sam motyw, sposób oświetlenia a także gra modelki były super. Niestety. MUSZĘ zainwestować w sprzęt. Może na wiosnę da rade coś kupić, chociażby 50-tkę 1/8. Okazuje się też, chyba że to tylko moje dyletanckie widzimisię, że ten cały zachwalany Fuji S5 Pro wcale nie jest taki ekstra. Nie radzi sobie z szumem i większym ISO (nie mówie o 1600 a juz o 400!). Jakość fot pozostawia wiele do życzenia. Chociaż może być i tak, że to ja jestem taki małpiszon, który nic nie rozumie. Jeszcze co do mojego rozwoju fotograficznego – przerwa była tylko w prywatnych TFP. Od ponad miesiąca bowiem pracuję w
Agencji EBLIS B&L i na brak sesji bynajmniej nie narzekam. Dużo wyzwań, dużo nauki, długa droga przede mną. Ale damy rade! Poniżej 3 foty z Martyną. Na razie obróbka stanęła, ponieważ przerzucając się z pc-ta na lapcia, okazało się, że mój monitor do obróbki nie lubi się zbytno z rzeczonym lapciem, i trzeba tę parę jeszcze ujarzmić, aby zechciała stworzyć zgrany tim. Z sesjami TFP chyba jednak znów się rozkręcam i zamierzam tak co 2-3 tygodnie jakis ciekawy projekcik robić. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.



A dobra! Wrzuce jeszcze te fote z kontrą, chociaż jej jakosc to fatal error. Ale reszta jest spoko. A najbardziej Martyna i swiatelko kontrujące.
Piękne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia od blogowiczki zakochanej w literaturze i Złotym Ośle :)
Piękny makijaż i faja stylizacja :) Pięknie w tych niebieskościach :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń